wtorek, 15 lipca 2014

Gosh III

Heyka.
Takie tam dawno nie pisane ^^ no więc macie ktokolwiek to czyta...
a tutaj coś o wiele lepszego  KLIKAJCIE I CZYTAJCIE fantastyczny blog <3




3 dni, tyle musiał iść zanim wpadł na kupca, który zabrał go do wioski. Tam dostał jedzenie i picie, musiał także wszystkim opowiedzieć swą niezwykłą historię. Oczywiście... Ludzie szukali rozrywek, a to było bardzo ciekawe, opowieści dziwnego stwora.
W tych stronach elfów nie było, jedynie ludzie i atakujące je potwory... Może sie wydawać, że kraina leżąca za górami to zupełnie inny świat, pełen niebezpieczeństw. Elfy umiały się bronić, robiły to doskonale za sprawą niewielkich zdolności magicznych i umiejętności łowieckich, które przydawały się w czasie natarć nieprzyjaciół. Ludzie natomiast wydawali się być nieporadni. Ale cóż zrobić, jeden, mały elf nie może nauczyć ich wszystkiego co potrzebne. Calrin nawet pomyślał, że jego bracia mogli by podbić tą dolinę i władać na całym znanym im świecie, ale to była tylko chwilka. Odrzucił tą myśl bardzo szybko, nie był zły... Chciałby im jakoś pomóc...

(...)

Minął tydzień, młody elf zdążył zregenerować siły do dalszej wędrówki... Tylko gdzie? Sam nie wiedział co teraz ma robić, gdzie iść. W końcu jego jedynym celem było przedostanie się przez góry, by sprawdzić to, co znajduje się za nimi, co wydawało się niedostępne przez tyle lat...
Gdy siedział nad mapami w małym pokoiku, który dostał od karczmarza, w zamian oczywiście za pomoc, rozległo się pukanie i do środka weszła dziewczyna... Nie byle jaka dziewczyna.
Była równa wiekiem i wzrostem chłopakowi, miała przepiękne, ogniste włosy puszczone falami na ramiona, kilka piegów na uroczej i dziecinnej twarzy oraz oczy niebieskie, jak niebo, gdy nie ma na nim ani jednej chmurki. Każdy by powiedział, że jest ideałem... Ale nie cieszyła się dobrą opinią wśród ludzi.
Każdy plotkował, że ów dziewczyna ima się magią, omijali ją szerokim łukiem. Niezbyt przyjemne ale widać niebieskooka już się do tego zdążyła przyzwyczaić. Jak do tej pory nie miała okazji porozmawiać z przybyszem sam na sam, zawsze ktoś koło niego się kręcił.
Nawet dla elfa było to niezwykle męczące. Uśmiechnął się lekko do niej i usiadł na łóżku. poklepał miejsce obok siebie.
-Chodź, usiądź. - powiedział. - Jak masz na imię?
-Jestem Faniel, mogłeś słyszeć plotki o tym, że jestem wiedźmą. Prawda interesuję się magią i mam pewne zdolności, ale nie robie tego, o czym oni mówią...
-Nie słucham plotek, ogólnie życie ludzi mnie nie interesuje.
-Nie? A to czemu? Masz się za lepszego?
-No co ty! Nie mam siebie za lepszego. Po prostu nie osiedlę się na stałe tutaj, dlatego nie chce się zagłębiać w ich życie. -mruknął i spojrzał na okno.- Nie wiem jeszcze co teraz pocznę, tak jakoś... Moim celem było przejście przez góry, tam... za nimi jest puszcza, gdzie żyją same elfy.- powiedział cicho i uśmiechnął się lekko spoglądając na jej twarz.
Po chwili wstał i nalał sobie wody do glinianego kubka.  Upił łyk i westchnął ciężko.
-Nie mam jak na razie sensu... Istnienia
-A ja mam dla Ciebie bardzo ważne zadanie. Jesteś elfem, moja  babcia mi mówiła, że elfy mają magiczną moc. Chce byś mnie uczył.
-Ale ja nie mam nic, nie jestem do końca elfem... Mówili, że moim ojcem jest Krasnolud... Dlatego jestem silny i wytrwały ale nie mam jakiś magicznych zdolności... Przykro mi...
-Och nie może być tak, każdy ma coś magicznego, nawet prosty chłopak pracujący w stajni. Tylko muszą to w sobie obudzić. Spokojnie, mogę popracować z Tobą nad tym, a później...
-Dobra! Zgadzam się na współpracę z Tobą, ale nie tutaj... Mam ich już dość... W sensie tych ludzi. 
-Dobrze, mam jedno z miejsc ciekawych i cichych. Będziemy tam tylko my dwoje. Więc się pakuj i będziemy sobie spokojnie opuszczać miasto.

No i się spakował i poszedł z nowo poznaną dziewczyną... Gdzie? A do lasu. Daleko, daleko od wioski. Znajdował się tam domek, połączony ze skalną jaskinią. Chłopak zastanawiał się czemu i dowiedział. Tam znajdowały się rośliny, wszelakie i dziwne, które potrzebowały takowych właśnie warunków do wzrostu. Nie wiedział, do czego one są ale sądził, że za niedługo się dowie. Zajął wolny pokój.

Całą noc rozmawiali se sobą, o różnych rzeczach. Chłopak opowiadał jej o swoim  świecie za górami, o wszelakich stworzeniach które tam żyją, a dziewczyna opowiadała mu o świecie ludzi, był zauważalnie ciężki. Jakoś tak... Chłopak zauważył, że ludzie są słabi i nie umieją się bronić przed potworami, które często im dokuczają.
-Powinniście mieć kogoś, kto będzie... Bronił waszą rasę.
-Tak... Myślałam o tym, ale ludzi jest więcej niż ta jedna wioska, w której byłeś. I każde plemię jest atakowane. -Odparła dziewczyna i pokręciła lekko głową.
-No tak... Domyślam się, u mnie tak samo jest... No nic, teraz musimy siebie na wzajem ochraniać prawda...
-Jutro zaczniemy pierwsze zajęcia. - Zmieniła nagle temat i zaczęła robić coś do jedzenia...






Wybaczcie, że hum... Jest tak mało (jakby ktoś się tym przejął heheszky). Postaram się popracować nad tym ale cóż, czasu brak. Za błędy przepraszam ;3